|
|
Cena: £ 6-00 ($12-00), porto £ 1-60 ($3-20) |
€ 10,76 |
Posadzili za kratki i dali mi talerz tak wstrętnej zupy, że myślałam tylko, co robić, żeby nie pojechać do Rygi kiedy jadłam, bo byłam bardzo głodna. Siedzieć trzy lata to znaczy zjeść więcej, niż tysiąc talerzy takiej zupy. Nie, to nie dla mnie. Powiedziałam sobie, że lepiej jest żyć bez życiorysu i pisać antypowieść, aniżeli wykreślić trzy lata z mego bezżyciorysowego życia, i zaczęłam się domagać, aby mnie jeszcze raz przesłuchali. I znów mnie pytali o to samo, a ja tym razem wszystkiemu zaprzeczałam. (str.167)
Opowiadana jak bajka, nieprawdopodobna jak bajka rozpacz rzeczywistości, w której tresowano człowieka od dziecka w takim układzie, gdzie każda rzecz, myśl, słowo, zamiar było i nie było, gdzie wszystko wyglądało inaczej niż było, gdzie wszystkiego można się było zaprzeć i w tym zaparciu się siebie samego i całego świata mieć rację, taką rację, której z kolei można się wyprzeć, to są właśnie wewnętrzne dzieje zatrzymanego czasu, którego nie można wyjaśnić w biegu...
Zofia Kozarynowa, Wiadomości, Londyn, 1976 nr 12
Oprócz tego, a może przede wszystkim, jest to powieść o pisaniu powieści, więcej: kpina z pisarskiego warsztatu i w tym sensie jest to, jak Pan się wyraża, zgrywa. Tak jest. Zgrywa z pisania powieści! Zgrywa z Potoczka, który jest pisarzem (marnym pisarzem — udowodnię to Panu), i który pisze powieść, ażeby zasłużyć sobie u towarzysza Sekretarza na łaskę przebaczenia, że ukrył swoje nazwisko i swoje żydowskie pochodzenie. Groteskowe jest właśnie to, że ten sam Potoczek zmienił nazwisko i zataił pochodzenie, bo tak wówczas wygodnie było partii, bo tego chciała partia. Przecież gdyby partia tego nie chciała, to czy on, Potoczek, zdobyłby się na coś takiego? Przenigdy! Teraz jednak partia chce inaczej i nawet potępia ukrywanie pochodzenia (ale nie na przykład kułackiego, bo to byłoby samo przez się zrozumiałe), właśnie pochodzenia narodowego. Chociaż czy aby mam rację z tym kułackim pochodzeniem? Być może, z kułackim tak, ale nie ze szlacheckim, które kiedyś było potępiane, a obecnie jest nawet pożądane.
Szymon Szechter o Józefie Potoczku (str. 207)
|
|